Przyjazd do Dublina- pogoda w Dublinie nie zaskoczyła mnie choć trochę żal było Warszawskiego słońca. Położone w strefie umiarkowanego klimatu morskiego miasto powitało mnie typową dla tego miejsca pogodą, która bardziej sprzyja siedzeniu w lokalnych pubach niż spacerom po mieście. Po okolicznym rozeznaniu się gdzie można coś zjeść i jak się poruszać aby jak najwięcej zobaczyć, odbyłam spacer jedną z najbardziej reprezentacyjnych ulic Dublina- ulicą O"Connell Street- po centrum miasta. Dublin może zachwycić swą architekturą zdominowana przez niską zabudowę stylu georgiańskiego oraz neoklasycznego. Pochmurne niebo przyćmiło wysoką na 120 m Spire of Dublin (Dublińską iglicę) zwiastującą nadejście nowego tysiąclecia. Jeden z najsłynniejszych mostów Dublina Ha"Penny bridge, jako jedyny jeszcze 100 lat temu przeznaczony do ruchu pieszego, wciąż cieszy się powodzeniem turystów i zakochanych. Udało mi się także odnaleźć nieco wiosny.
Dublin poniedziałek 06.03,2017- dzień pierwszy kursu.
Pierwszy dzień kursu rozpoczęłam od porannego spaceru do szkoły. Miasto budziło się powoli a dookoła było tylko słychać otwieranie i zamykanie cudownie kolorowych drzwi uzbrojonych w kołatkę. Ponieważ nie lubię się spóźniać byłam pierwsza na miejscu naszych zajęć.
Moja grupa liczy 10 osób- 4 Rumunki, 2 Francuzki, 1 Hiszpan, 2 kobiety z Austrii i JA jedyna Polka.
9:00- 11:00- Training.
Zajęcia rozpoczęliśmy od przedstawienia się. Był to dla mnie bardzo ważny moment, ponieważ od razu zorientowałam się, że kilka osób mówi gorzej ode mnie, lektorka natomiast mówi w idealnym tempie i bardzo wyraźnie co pozwoliło by pierwszy stres wreszcie minął.
Następnie otrzymaliśmy Quick Test oraz Learning Style
Self-Assessment Questionnaire w celu określenia, która metoda pracy
najlepiej zaspokoi nasze oczekiwania i jaki zastosować poziom trudności
przekazywanej nam wiedzy. Tak upłynął nam czas do pierwszej przerwy na kawę
podawanej przez Pana zwanego The All In One.
11:30-13:30-
Training.Dzisiaj zajmowaliśmy się czasem Past Simple. Ćwiczenia gramatyczne przerywane były zabawami typu: napisz dwa zdania o sobie, wybierz dowolna kartkę i spróbuj poprzez zadawane pytania odnaleźć do kogo należy. Bardzo atrakcyjna forma pracy pozwalająca doskonalić poznane konstrukcje zdaniowe, a jednocześnie wprowadzająca dużo ożywienia koniecznego przy najczęściej nurzanej gramatyce. Krótkie rozmowy między nami pozwoliły nam się bliżej poznać i zmusiły nas do dyskusji międzykulturowych. Czas mijał błyskawicznie i nawet nie zauważyliśmy kiedy przyszedł czas na Lunch.
13:30-14:30- Lunch.
Jedzenie tutejsze nie urzeka. Charakterystyczne dla Dublina jest to, że zarówno obiad jak i śniadanie zjeść możesz tutaj o każdej porze dnia i dosłownie w każdym miejscu. Jedzenie stało się przewodnim tematem ostatniej części naszego treningu.
14:30-15:30- Training.
Po krótkiej rozmowie na temat naszych tradycyjnych potraw odsłuchaliśmy utworu The Sound of Silence podczas którego zadaniem naszym było uzupełnienie braków w tekście który otrzymaliśmy. I tak pożegnaliśmy się do powitalnej kolacji.
Welcome dinner- nasza powitalna kolacja składała
się z zupy dnia, przypominającej raczej krem,
z tradycyjnym słodkim chlebem (barm brack) oraz gulaszu zwanego Irish Stew który w Irlandii najczęściej gotowany jest na bazie
baraniny lub jagnięciny oraz ziemniaków.
Posiłek przebiegł w miłej atmosferze o która w sposób bliski Polakom
zadbały koleżanki z Rumuni.
Plan dnia nie pozwolił na wycieczkę krajoznawczą, a ponieważ
kolacja odbyła się w pobliżu najbardziej znanego baru w Dublinie, odbyłam
spacer w celu zobaczenia jak prezentuje się wszystkim znany THE TEMPLE BAR. W drodze do hotelu
podziwiałam bawiących się w barach ludzi oraz energię starszych osób, którzy
świetnie dotrzymywali kroku młodszym pokoleniom śpiewając i stepując w rytm
rozbrzmiewającej z każdej strony muzyki.
Dublin wtorek
07.03.2017- dzień drugi kursu.
Dzień drugi kursu rozpoczęłam tradycyjnie od kawy. Do szkoły
tym razem wyszłam nieco później , a i tak byłam pierwszy słuchaczem na miejscu.
Po drodze podziwiałam fashion młodzieży szkolnej na który składał się mundurek ( bardzo długie spódniceL ) oraz wielka kokarda
przyczepiona do upiętych na głowach kucyków.
9:00-11:00- Training.
Zajęcia rozpoczęliśmy od odczytania pracy domowej dotyczącej
znanej postaci z naszego kraju.
Wtorek był kolejnym dniem w którym zajmowaliśmy się czasem past simple oraz past continuous oraz habits
in the past (nawyki, zwyczaje z przeszłości).
Yuki, nasza lektorka świetnie aranżowała zajęcia przerywając
nużącą gramatykę prostymi zabawami typu
………napisz trzy zdania o sobie, przyklej kartkę, wybierz dowolną karteczkę kolegi, zadając pytania spróbuj
odgadnąć do kogo należy ………Jest to doskonała forma utrwalająca poznawane
konstrukcje. Podczas zabawy wytwarzają się pozytywne emocje (mnóstwo śmiechu
i radości) przez co lepiej zapamiętuje
się przyswajany materiał. Tak upłynął nam czas do przerwy na kawę.
11:30-13:30- Traning.
Druga część zajęć poza częścią gramatyczną objęła ćwiczenia
językowe poszerzające zasób słownictwa poprzez pracę w 3-4 osobowych grupach w
których tworzyliśmy MIND MAP (mapa
myśli). Każda z grup otrzymała słowo klucz do którego tworzyliśmy skojarzenia
słowne. Tym razem otrzymane słowa wyjściowe oznaczały części ciała. Moja grupa
dostała słówko LEG czyli noga. I tak
od kolan, poprzez palce dotarliśmy do skarpet i związanych z nimi zapachów J Przednia zabawa!!!!!
MIND MAP posiada jeszcze jedna zaletę. Absolutnie nikogo nie
ogranicza dając możliwość wkładu pracy nawet najsłabszym w zespole.
W kolejnej części zajęć czytaliśmy bajeczkę The Tree Little Pigs z zaskakującym
zakończeniem. Razem z wilkiem i świnkami
uczyliśmy się poprawnego akcentu, wymowy słówek angielskich co w naszej bogato
kulturowej grupie nie było takie proste. Nawet nie wiedzieliśmy kiedy przyszedł
czas na LUNCH. Po obiedzie tradycyjnie pracowaliśmy z
muzyką. Tego dnia pożegnał nas The Script piosenka If You Could See Me Now.
Wieczór wtorkowy spędziłam w najbardziej znanym i
najchętniej uczęszczanym muzeum w Dublinie tj. Guinness Storehouse. Olbrzymie
interaktywne muzeum piwa Guinness, jednej z najbardziej rozpoznawalnych
irlandzkich marek, która od ponad 250 lat zdobywa serca piwoszy. Muzeum robi wrażenie szczególnie po
opuszczeniu „magicznego pokoju” po wyjściu z którego wiadomo po co przyjeżdża
się do Dublina J
Polecam.
Podróżując autobusem do muzeum po raz pierwszy przekonałam
się jak małe jest miasto Dublin w którym więcej czasu można spędzić stojąc w
korku niż dostając się pieszo do obranego celu. Jedyny problem to godzina 17:00
po której zamykane są wszystkie atrakcje turystyczne. Czasu więc po zajęciach
na zwiedzanie jest bardzo mało.
Dublin środa
08.03.2017- dzień trzeci kursu.
Środowy poranek zajęła mi praca domowa zlecona przez Yuki.
Jak się okazało w szkole wykonałam całą robotę przeznaczona na poranny Traning-
oto do czego doprowadzić może wciąż niedoskonała znajomość języka. Tak oto
przez homework stałam się najlepszą
studentką (niezły numer).
9:00-11:00- Traning.
Zajęcia środowe objęły czasy przeszłe: past Simple, past
perfect simple, past continuous oraz past perfect continuous. Yuki po raz kolejny doskonale wytłumaczyła
nam w jakiej sytuacji używać poszczególnych konstrukcji zdaniowych aranżując
dialog między nami podczas którego każdy z nas miał zadać cztery proste pytania
dotyczące kluczowych zdarzeń w naszym życiu. Dzięki temu na zawsze zapamiętam
kiedy należy mówić w czasie przeszłym prezent
perfect. Doskonała metoda pozwalająca
osiągnąć nie tylko porządane efekty edukacyjne, ale także dająca świetne pole
manewru nauczycielowi , który w sprytny sposób może sterować prowadzoną
grupą. Praca w parach pozwoliła nam po
raz kolejny poszerzyć wiedzę o sobie.
Kawa tradycyjnie podana została około godziny 11:00. Po
krótkiej przerwie wróciliśmy do Traningu.
11:30-13:30- Traning.
Praca nad czasami przeszłymi upływała szybko i przyjemnie.
Podczas drugiej tury bawiliśmy się w zabawę poszerzającą a przy okazji sprawdzającą zasób naszego
słownictwa ….NAME FIFE THINGS … Zadaniem
naszym było wymyślenie pięcie rzeczy określających dana czynność np: rzeczy
które są zielone, które mogą rosnąć,
które można spotkać w lesie, itp. Super zabawa wprowadzająca duże rozluźnienie
i wspaniałą zabawna atmosferę. Yuki
oczywiście zasypywała nas nowymi zwrotami, także nawet najlepsi mogli
poszerzać słownictwo.
Po objedzie podczas ostatniej godziny zajęć cały czas
poświęciliśmy na poprawna wymowę i akcentowanie wyrazów. Kolejny dzień kursu
upłynął szybko i przyjemnie.
Korzystając z przepięknej słonecznej pogody, tego dnia
wybrałam się na jedną z najlepszych uczelni na świecie tj. Trinity College-
irlandzką uczelnię założoną w roku 1592 przez królową Elżbietę I będącą jednym z
wiodących uniwersytetów która wciąż jest konsekwentnie w rankingu top 1%
instytucji na całym świecie. Przepiękny budynek oraz teren otaczający.
Dublin 09.03.2017-
dzień czwarty kursu.
Czwartkowy poranek był ostatnim tak wcześnie rozpoczętym
dniem zajęć. Tego dnia mieliśmy zakończyć pracę w szkole oraz otrzymać certyfikaty
ukończenia kursu. Nastroje nasze były tak dobre jak mocny był blask słońca
świecącego tego dnia w Dublinie.
Jak zawsze o godzinie 9:00 powitała nas uśmiechnięta Yuki
oraz pracownicy szkoły, z którymi udało mi się także odbyć miłą rozmowę.
Niestety, mimo podjętych prób, nie otrzymałam pozwolenia na wizytę w pobliskiej
szkole podstawowej w celu obserwacji zajęć wychowania fizycznego. Jak można
było się spodziewać, wizytę taka należy poprzedzić odpowiednio wcześniej
wysłanymi pismami, itp. Obserwowałam więc jedynie zabawę dzieci podczas
przerwy, którą tutaj w Dublinie uczniowie zawsze spędzają na zewnątrz budynku
szkolnego- dzieciaki na cały świecie bawią się podobnie: guma do skakania,
piłki, skakanki.
9:00-11:00- Training.
Podczas pierwszej części zajęć zajmowaliśmy się prasal verbs- zdecydowanie wiozę tę
część zajęć jako pracę domową do Polski. Ćwiczenia gramatyczne ponownie
urozmaicone zostały tworzeniem Mind Map .
Tym razem zaproponowane wyrazy dotyczyły sakramentów otrzymywanych w Kościele.
Jak zwykle była to kolejna okazja do rozmowy o tradycjach w naszych domach i
kraju.
11:30-13:30-
Training.
Ostatnia część treningu poświęcona została ponownie pracy
nad akcentem. W dalszej części pracowaliśmy w 3-4 osobowych grupach nad artykułami, które mieliśmy
przedstawić pozostałym słuchaczom. Praca
z tekstem doskonale obnażała braki językowe, choć znajomość języka pozwoliła
nam zrozumieć sens wypowiedzi autora tekstów.
Nasza ciężka niespełna tygodniowa praca została uwieńczona Declaration of Obtained Competences poświadczającym
udział w kursie. Wszyscy uczestnicy zgodnie uznali czas spędzony w Dublinie za
wspaniałe doświadczenie. Byliśmy fantastyczną, przemiła grupą i bardzo
ucieszyliśmy się, że kolejny dzień spędzimy wspólnie podczas wycieczki do Malahide Castle.
Czwartkowy wieczór spędziłam zwiedzając najstarszą w
Dublinie Katedrę Kościoła Chrystusowego-Christ Church Cathedral. Usytuowana w samym sercu średniowiecznego
Dublina Katedra jest jednym z
najpiękniejszych budynków w mieście. Katedra stanowi intrygującą mieszaninę
oryginalnej XII i XIII-wiecznej budowli, połączonej z doskonale odtworzonymi
elementami gotyckimi okresu Wiktoriańskiego. Budowla robi ogromne wrażenie i w
sposób absolutnie wyjątkowy wpisuje się w charakter miasta (wyjątkowo
prezentuje się oglądana przez okno z piętra autobusu). Ogromne wrażenie robi
również kot i szczur, których
zmumifikowane zwłoki można obejrzeć w podziemiach kościoła.
Z Katedry Kościoła Chrystusowego
spacerkiem udałam się do największej katedry w Dublinie czyli Saint Patrick's Cathedral- Katedry św.
Patryka wybudowaną dla upamiętnienia misjonarskiej działalności Świętego Patryka w Irlandii w V w. Kamienną
katedra wybudowana jest w stylu
angielskiego wczesnego gotyku.
Dublin piątek
10.03.2017- wycieczka do Malahide Castle.
W piątkowy dzień nasze umiejętności językowe doskonaliliśmy
podczas wycieczki autobusowej do Malahide Castle, zamku
położonego w niedużym nadmorskim mieście Malahide leżącym na północ od
Dublina. W latach 1185–1973 zamek był siedzibą rodu Talbot. Budowla znajduje
się na terenie stuhektarowego zabytkowego parku.
Podczas przejazdu
mogliśmy podziwiać okoliczne bardzo urokliwe wioski , stadion Croke Park- jeden z trzech największych
stadionów Europy gdzie odbywają się największe imprezy sportów narodowych
Irlandii do których należy futbol gaelicki, oraz hurling. Piątkowy wieczór
należał już tylko do mnie- ostatnia wizyta w pubie przy Fish and Chips and ……….(po
irlandzku oczywiście).
I tak nadszedł czas na ostatnie zamknięcie kolorowych drzwi
hotelu i pożegnanie z zielona Irlandią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz